Grudzień czyli miesiąc podsumowań reklamowych etc.
W ręce wpadł mi dodatek o ambiencie w Media & Marketing Polska. Przeczytałam i mimo tego, że jestem fanką wszystkiego co niestandardowe to zawiodłam się.
W dodatku ambient czytam wypowiedzi ludzi z różnych agencji… Opisane zostały takie działania jak dmuchana ciężarówka przyczepiona do siatki wielkoformatowej w centrum Warszawy, dmuchane butelki, księżyc doczepiony do siatki… wszystko doczepione do siatki i już mamy ambient.
Po czym czytam, że „Pomysłów na ambient może być nieskończenie wiele. Ale zaskoczyć pomysłem można tylko raz. I o tym muszą pamiętać kreatorzy reklamy ambientowej”.
To moje pytanie brzmi: dlaczego cały czas doczepiacie coś do siatek, stawiacie dmuchańce na już dobrze znanych lokalizacjach? I nadal uważacie, że to unikalny pomysł? Doczepiony dmuchany element już jest powszechny i standardowy. Dodatkowo wszystkim marketerom dobrze znane lokalizacje, są już tak powszechne konsumentom, że nie zwracają na nie uwagi. Patrząc na lokalizacje przy metrze świętokrzyska – bardziej zaskoczyłby mnie fakt, że tam nic nie stoi. I to wtedy bylby ambient :) Czy postawicie tam airwalla, czy dmuchaną postać z bajki – to wszystko już było. Ambient ma zaskoczyć – a takie działania nie zaskakują.
Jak już mamy coś doczepiać do siatek to dlaczego nikt nie opisał Mini Morrisa, który pojawił się na ul. Chmielnej w Warszawie? Przynajmniej nie był dmuchany i jakościowo wyglądało to bardzo dobrze. Mnie zaskoczyło tylko to, że nie był dmuchany, hehe :) Ale ja to ja
Zgodzę się, że ciekawą akcją w 2010 roku była kampania piwa Warka – miejska plantacja chmielu pod CH Złote Tarasy. Ale co jeszcze?
Nie mamy czym się pochwalić w temacie ambientu bo wciąż wielkie marki boją się zainwestować pieniądze w dobry pomysł. Taniej wychodzi im postawienie airwalla obok którego przejedzie kilkadziesiąt tysięcy samochodów w ciągu miesiąca. I plan roczny na działania ambientowe maja wypełniony:)
Działania ambientowe to tylko i wyłącznie wizerunek. A wizerunku nie możemy przekładać na cyferki w tabelach.
Wszyscy piszą, że ambient musi zaskakiwać. Zgadzam się. Tylko czytając dodatek ambient czytam pitu pitu… cały czas to samo. Zero zaskoczenia. Wg mnie szkoda papieru – może lepiej warto było opisać zagraniczne case study ambientowe i dać tytuł: czego nie potrafią Polacy?
Przy okazji – Wesołych Świąt
Pozdr.
Emi
Adam Przeździęk powiedział/a,
Grudzień 24, 2010 @ 1:30 pm
udany wpis
i swieta prawda, polski ambient jest jak żelbetonowy kloc hehe. niebawem kazdy OOH bedzie ambientem